Po chwili podziwiania krajobrazu, zasnęłam oparta o szybę. Obudziłam się, kiedy Łukasz zaparkował pod dużym oszklonym wieżowcem.
-Jesteśmy na miejscu.-Powiedział i wysiadł z samochodu. Także wysiadłam z samochodu i poszłam w ślad za Łukaszem. Weszliśmy do wieżowca, skierowaliśmy się do windy i wjechaliśmy na dziesiąte piętro. Kiedy drzwi się otworzyły, zobaczyłam labirynt oszklonych gabinetów, w którym można było się zgubić. Szłam w ślad za agentem. Najpierw w lewo, potem w prawo i ponownie w prawo.
-Istny labirynt.-Skomentowałam.
-Można się przyzwyczaić.-Powiedział otwierając szklane drzwi prowadzące do gabinetu. Łukasz przepuścił mnie w drzwiach.
-Dzięki.-Powiedziałam i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Ciemno bordowa wykładzina, przeszklone ściany i biurko stojące praktycznie na środku pomieszczenia. Usiedliśmy na krzesłach po jednej stronie biurka. Po chwili przez drugie drzwi wszedł niski siwiejący mężczyzna. Usiadł na przeciwko nas.
-Witam pani Leno. Nazywam się Mateusz Curski. Jak już się dowiedziałem od agenta Łukasza będzie pani z nami współpracować.-Powiedział i spojrzał na mnie na co ja przytaknęłam.- Będę pani szefem. Krótko o całej sprawie. Pani partnerem będzie agent Łukasz. Zmieni pani całkowicie wygląd i zostanie przeszkolona. Ten miesiąc zostanie poświęcony na pani przygotowania. A więc będzie pani trenować w stadninie koni "Cavaletka". Zostanie pani przydzielona do grupy skoczków. Podejrzewamy, że dają koniom doping i handlują narkotykami. Stadnina trenuje jeźdźców i konie w wielu dziedzinach dlatego mają szeroki zasięg. Pani musi zdobyć dowody i nie zwrócić przy tym na siebie uwagi. Na razie to tyle. Łukaszu odwieź panią Lenę do jej mieszkania.
-Do widzenia.-Powiedziałam i poszłam za Łukaszem.